Czym jest dochód pasywny.
Obiecałem, że wyjaśnię Wam pojęcie dochodu pasywnego. Zobaczmy więc najpierw, co na ten temat mówi Wikipedia.
„Dochód pasywny – pojęcie mało popularne w Polsce. Oznacza okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy.
Osiągnięcie dochodu pasywnego wymaga jednakże sporo uwagi, pracy oraz wiedzy.
Dochód pasywny można porównać z emeryturą oraz innymi świadczeniami wypłacanymi przez państwo lub jego instytucje, choć jego osiągniecie możliwe jest znacznie wcześniej.
Dochód pasywny otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi ciągłe zyski.”
Czy jest to nadal pojęcie w Polsce mało popularne? Przyznam szczerze, że nie wiem. Coraz więcej moich znajomych interesuje się budowaniem dochodu pasywnego, jednak nie robiłem żadnych badań w tym temacie.
„Oznacza okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy. [...] otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi ciągłe zyski.” Czy trzeba to tłumaczyć? Lepiej posłużę się od razu przykładem. Wyobraźcie sobie, że wygraliście sporą kwotę w totolotku i zdeponowaliście ją na oprocentowanym koncie. Co miesiąc naliczane są odsetki, dzięki którym możecie się utrzymać nie podejmując żadnej pracy. Jeśli pominiemy inflację, to jest to faktycznie dochód bez angażowania się. Jednak szansa, że traficie „szóstkę” jest tysiące razy mniejsza niż to, że powiedzie Wam się w biznesie, więc zapomnijmy o loteriach. Pokażę Wam różne sposoby na osiągnięcie dochodu pasywnego, opisując wykorzystanie źródeł takich jak:
- wspomniane przed chwilą odsetki z pieniędzy zdeponowanych w banku
- serwis internetowy umożliwiający obsługę jego użytkowników przez automat
- wynajmowanie posiadanych nieruchomości
- udział w marketingu wielopoziomowym (multi level marketing)
- posiadanie dużej firmy z samodzielną kadrą menadżerów
- prawa autorskie do napisanych ksiażek, artykułów i innych dzieł, patenty, licencje
- dywidendy z posiadanych akcji
- fundusze inwestycyjne
- renta, emerytura, świadczenia rodzinne
Źródła te opiszę dokładniej w przyszłości a dziś chciałbym przedstawić Wam człowieka, który znacznie przyczynił się do wypromowania pojęcia dochodu pasywnego a jego książka pt. „Bogaty ojciec, biedny ojciec” opisująca ten temat bardzo dokładnie stała się światowym bestsellerem. Mowa o Robercie Kiyosaki, milionerze, który swoją fortunę zawdzięcza temu, że to nie on pracuje dla pieniędzy, tylko pieniądze pracują dla niego. Następnym razem opowiem Wam więcej o tym fascynującym człowieku i jego książkach i z pewnością nie będzie to ostatnia wzmianka na jego temat.
Trackback
RSS Feed


Liczba komentarzy: 3
1. SasQ
napisał 17. Listopad 2008 o 04:12
“prawa autorskie do napisanych ksiażek”
Przetłumaczyłem ciekawą książkę popularno-naukową zagranicznego autora i mam nadzieję, że uda mi się teraz odzyskać zainwestowany czas, pracę i wkrótce także pieniądze [na opłacenie druku, bo staram się wydać ją sam
wydawnictwa jakoś nie były skłonne, a poza tym zazwyczaj oferują dużo mniej ;P] sprzedając ją przez Internet.
No proszę, nawet nie myślałem, że to też się kwalifikuje pod pasywny przychód
W takim razie jestem na dobrej drodze
Choć jest z tym pewien problem: z definicji Kiyosakiego nie jest to inwestycja, bo nie znam stopy zwrotu i nie wiem jak ją obliczyć – w końcu skąd mogę wiedzieć, ile osób rzeczywiście kupi tą książkę i ile będą skłonni zapłacić?
[a co dopiero robić pieniądze nie robiąc zbyt wiele ;P]. Mam nadzieję, że w końcu kiedyś poznam ten sekret ;J
Mój odwieczny problem: potrafię robić wiele różnych rzeczy, ale nie wiem jak robić na nich pieniądze
A może Ty coś o tym wiesz i mógłbyś mi coś doradzić?
Chciałbym wreszcie odbić się od dna, bo aktualnie mój przepływ pieniężny wynosi -300zł miesięcznie ;/ [kredyt studencki suxx ;P] i wypadałoby go czymś wreszcie zrównoważyć tak żeby wyjśc na plus…
2. Przemek
napisał 18. Listopad 2008 o 09:08
Jeśli będziesz w czymś bardzo dobry, ludzie sami przyjdą i zaczną Ci za to płacić
Nie szukaj sobie problemów
Włożyłeś swoją pracę w tłumaczenie, więc szkoda byłoby jej nie wydać przez to, że zarobek nie podchodzi pod definicję inwestycji.
Orientowałeś się, jak wygląda sprawa praw autorskich? Ktoś tę książkę napisał i chyba trzeba go zapytać o zgodę i ustalić warunki publikacji. Nie znam się na tym. Jak coś ustalisz, daj znać.
O czym jest ta książka?
3. SasQ
napisał 18. Listopad 2008 o 17:50
Miało iść na priva, bo dość długie, niestety nigdzie nie znalazłem Twojego e-maila :/ więc jednak odpiszę tu:
Jeśli będziesz w czymś bardzo dobry, ludzie sami przyjdą i zaczną Ci za to płacić
Czytam właśnie tą książkę “Motywacja bez granic”. Dużo w niej “lania wody”, ale nawet fajna ;J Dzięki niej zacząłem się zastanawiać, co ja tak właściwie robię na tym świecie i jakie mam zadanie do spełnienia, jaki mam talent i w czym jestem najlepszy. I gdy tak patrzę na swoje życie, to wszystko, co do tej pory robiłem, podpowiadało mi, co jest tym moim największym talentem, a ja tego nie zauważałem
Np. jak chodziłem do pierwszych klas podstawówki, już czytałem książki o chemii, fizyce, budowie samochodów i urządzeń elektrycznych, bo chciałem wiedzieć, jak działają i zrozumieć prawa Natury. Jak już coś zrozumiałem, od razu opowiadałem o tym komu popadło i potrafiłem to wytłumaczyć każdemu ;J
W szkołach ludzie do mnie garnęli z zadaniami i ustawiali sobie ze mną podpowiadanie na sprawdzianach albo umawiali się na “uczenie się”, bo wiedzieli, że potrafię upraszczać trudne rzeczy i tłumaczyć dużo prościej tak, żeby każdy rozumiał
Nawet moje strony internetowe [LD-masta i GameCreator] robiłem po to, by w prosty sposób wyjaśniać ludziom rzeczy, z których zazwyczaj inni robią trudną sztukę. By wyjaśniać im to, co sam rozumiem.
Uwielbiam też pisać i opowiadać
Wniosek:
Powinienem zostać nauczycielem lub autorem książek [podręczników i poradników], albo jednym i drugim naraz ;D
Problem w tym, że jak narazie nikt nie dał mi nawet złamanego grosza za to, co robię najlepiej i co lubię robić. Tego jednego talentu mi brakuje: talentu do robienia pieniędzy i przekuwania innych talentów w złoto.
Nie szukaj sobie problemów
Włożyłeś swoją pracę w tłumaczenie, więc szkoda byłoby jej nie wydać przez to, że zarobek nie podchodzi pod definicję inwestycji.
Źle mnie zrozumiałeś
Robię wszystko, co tylko mogę, by tą książkę wydać. Kontaktowałem się już z jedną drukarnią, która może mi ją drukować cyfrowo w miarę potrzeb. Sprzedawać będę ją chyba przez Internet wysyłkowo, a rozliczać przez firmę brata
Orientowałeś się, jak wygląda sprawa praw autorskich? Ktoś tę książkę napisał i chyba trzeba go zapytać o zgodę i ustalić warunki publikacji. Nie znam się na tym. Jak coś ustalisz, daj znać.Tak, mam pozwolenie [wręcz rekomendację
] samego autora, który był też jej wydawcą. Inaczej bym się za to nawet nie zabierał
Formalną zgodę autor może mi podpisać w każdej chwili, gdy już będę wiedział jak powinna wyglądać taka umowa z nim.
O czym jest ta książka?Popularno-naukowa. Coś w stylu popularnych bestsellerów “Boska cząstka” Leona Ledermana czy “Krótka historia czasu” Stephena Hawkinga. Składa się z dwóch części. W pierwszej autor podsumowuje całą znaną dotychczas fizykę i wyjaśnia ją w taki sposób, że nagle zaczynasz dostrzegać jak te wszystkie prawa pasują do siebie jak kawałki puzzli
W drugiej części autor upraszcza to wszystko jeszcze bardziej, do zaledwie 3 praw, przedstawiając swoją genialną teorię falowej budowy materii. Rozwija porzucone idee Einsteina, Schroedingera i wielu innych sławnych naukowców i pokazuje, że… cząstki materii nie istnieją! :> Nie istnieją też fotony. Nie istnieje nic oprócz pustej przestrzeni, która faluje. Wszystko inne to tylko pozory. Pokazuje, jak właściwości “cząstek” takie jak masa, pęd, spin, ładunek elektryczny itp. są jedynie iluzją i wynikają bezpośrednio z właściwości fal w przestrzeni. Jak dla mnie bardzo ciekawa i nowatorska teoria