Czym jest Blip i co może na ten romans powiedzieć moja narzeczona? Na szczęście nie ma większych powodów do obaw, choć przyznam, że jest ostatnio trochę zazdrosna zważając na nieproporcjonalną ilość czasu, jaką poświęcam jej oraz pracy przy komputerze. Postaram się poprawić. Jeszcze jakieś dwa tygodnie działań przy moim nowym projekcie i może trochę odsapnę, jeśli nie pojawi się nic nowego. Ale o tym wkrótce.
Teraz wróćmy do Blipa. Blip.pl to serwis internetowy zwany mikroblogiem. To nasz rodzimy odpowiednik Twittera, najpopularniejszej w tej kategorii witryny na świecie. Służy on do tego, aby dzielić się z ludźmi informacjami o tym, co aktualnie robimy. Można to porównać do strony, która archiwizuje zmiany statusu na gadu-gadu i wyświetla je chronologicznie. Dzięki temu ktoś, kto zajrzy wieczorem na naszego Blipa, może zorientować się, jak te statusy zmieniały się w ciągu dnia. To pewne uproszczenie, bo Blip jest trochę bardziej funkcjonalny, jednak oddaje istotę stron tego typu.
Samo dzielenie się ze znajomymi (a nawet z obcymi) tym, co robimy przez cały dzień, może brzmieć niepoważnie i też tak kiedyś do tego podchodziłem. Jednak wszystko się zmieniło, gdy dostrzeżono ich marketingowy potencjał. Na takim Blipie mogę dzielić się informacjami, że właśnie zjadłem obiad albo że zaraz wpadną goście, ale równie dobrze mogę tam napisać, że opublikowałem nowy wpis na blogu, znalazłem fajną stronę w sieci lub wróciłem z ciekawego szkolenia, które warto polecić.
Mikroblog, jak sama nazwa wskazuje, to agregator mini wpisów, krótkich notatek, które są na tyle interesujące, ze warto się z nimi podzielić a z drugiej strony zbyt krótkie, aby umieszczać je na blogu. Dlatego niedawno założyłem sobie profil na www.blip.pl i będę przekonywał się, czy to faktycznie tak dobre narzędzie marketingowe, jak mówią. Na razie nie umieściłem na nim zbyt wiele wiadomości. Zaciekawić Cię może ta o …czytaj ciąg dalszy …