Dwa powody, dla których warto się uśmiechać.
Dziś chciałbym zachęcić Was do częstszego uśmiechania się. Użyję do tego dwóch argumentów, które, moim zdaniem, są wystarczające, aby zacząć to robić.
Pierwszy najprawdopodobniej jest Wam dobrze znany i zabrzmi jak oczywistość. Kiedy się uśmiechacie do innych, oni odwzajemniają wasz uśmiech, są milsi, bardziej uprzejmi, nastawieni bardziej przyjacielsko. Oczywiście zdarzają się wyjątki, kiedy trafiacie na gruby, niewidzialny mur zbudowany jakby z brył lodu. Może to faktycznie forteca, którą trudno zdobyć, a może akurat ktoś miał gorszy dzień i nie było mu do śmiechu. A szkoda, że nie zna drugiego argumentu, który przytoczę za chwilę. Mógłby on poprawić nastrój tej osobie i jednocześnie umilić wasze życie. Pomyślcie tylko. Czy nie jest Wam przyjemniej, kiedy uśmiech zostaje odwzajemniony? A czy nie robi Wam się cieplej na sercu, kiedy idziecie ulicą i mijającej Was osobie kąciki ust wędrują w górę, choć delikatnie, kiedy na Was spogląda? Pewnie, że tak.
Jeśli takie uczucie nie jest dla Was wystarczające i potrzebujecie więcej, aby przekonać się do rozpromieniania swej twarzy, podzielę się z Wami inną informacją. Otóż nasze ruchy mają znaczny wpływ na nasze samopoczucie. Kiedy umysł przyzwyczai się, że w chwilach, kiedy jest Wam smutno, spuszczacie nos na kwintę, mięśnie wiotczeją i zaczynacie się garbić bądź kulić, po jakimś czasie mechanizm zaczyna działać w drugą stronę, tzn. przybranie takiej samej pozycji i mimiki wprowadza Was w stan smutku. Brzmi dość ponuro, na szczęście jest to …czytaj ciąg dalszy …


