29. Wrzesień 2008

Dwa powody, dla których warto się uśmiechać.

Dziś chciałbym zachęcić Was do częstszego uśmiechania się. Użyję do tego dwóch argumentów, które, moim zdaniem, są wystarczające, aby zacząć to robić.

Pierwszy najprawdopodobniej jest Wam dobrze znany i zabrzmi jak oczywistość. Kiedy się uśmiechacie do innych, oni odwzajemniają wasz uśmiech, są milsi, bardziej uprzejmi, nastawieni bardziej przyjacielsko. Oczywiście zdarzają się wyjątki, kiedy trafiacie na gruby, niewidzialny mur zbudowany jakby z brył lodu. Może to faktycznie forteca, którą trudno zdobyć, a może akurat ktoś miał gorszy dzień i nie było mu do śmiechu. A szkoda, że nie zna drugiego argumentu, który przytoczę za chwilę. Mógłby on poprawić nastrój tej osobie i jednocześnie umilić wasze życie. Pomyślcie tylko. Czy nie jest Wam przyjemniej, kiedy uśmiech zostaje odwzajemniony? A czy nie robi Wam się cieplej na sercu, kiedy idziecie ulicą i mijającej Was osobie kąciki ust wędrują w górę, choć delikatnie, kiedy na Was spogląda? Pewnie, że tak.

Jeśli takie uczucie nie jest dla Was wystarczające i potrzebujecie więcej, aby przekonać się do rozpromieniania swej twarzy, podzielę się z Wami inną informacją. Otóż nasze ruchy mają znaczny wpływ na nasze samopoczucie. Kiedy umysł przyzwyczai się, że w chwilach, kiedy jest Wam smutno, spuszczacie nos na kwintę, mięśnie wiotczeją i zaczynacie się garbić bądź kulić, po jakimś czasie mechanizm zaczyna działać w drugą stronę, tzn. przybranie takiej samej pozycji i mimiki wprowadza Was w stan smutku. Brzmi dość ponuro, na szczęście jest to …czytaj ciąg dalszy …

26. Wrzesień 2008

Cel

„Na początku było słowo…” Tak brzmi początek opisu procesu stworzenia świata zawarty w Starym Testamencie. I od tego wszystko się zaczęło. Od słowa. Ale czy aby na pewno? Zastanówmy się. Czy słowo może być pierwsze, nie poprzedzone niczym innym? Czy, aby słowo „powstało” czyli zostało wypowiedziane bądź zapisane, nie musi przed nim zaistnieć coś innego?

Odpowiedzią jest myśl. I muszę sprostować wcześniejsze zdanie. Słowo powstaje w momencie, w którym zostanie pomyślane. Jeśli przemknie przez czyjąś głowę, już istnieje. I do tego zmierzam. Jak wiemy, Biblia opisuje powstanie świata poprzez symbole, które dają każdemu możliwość interpretacji. A skoro tak, to moja interpretacja pierwszego zdania brzmi: „Jeśli dowiadujemy się, że na początku było słowo, to oczywistym jest, że jednocześnie musiała zaistnieć myśl. A skoro to oczywiste, to nie musi być zapisywane”.

Skąd ta moja krótka analiza tekstu? Stąd, że chciałbym powiedzieć Wam, na czym polega spełnianie marzeń.

Przyjrzyjmy się Magdzie. Magda ma 34 lata i marzy o podróży dookoła świata. Zdarza jej się o tym wspomnieć, kiedy widzi w telewizji jakiś odcinek cyklu podróżniczego kręcony w Australii bądź, kiedy czyta w gazecie, że ktoś znany i bogaty spędza wakacje w Kalifornii. Zapytałem któregoś dnia, jak zamierza osiągnąć ten cel? Usłyszałem, że jak wygra w „totka”, to od razu biegnie do biura podróży i wykupuje wycieczkę.

- Liczysz, ze dziś trafi się „szóstka”? – spytałem.

- Nie, dziś to będzie trudne, bo …czytaj ciąg dalszy …

25. Wrzesień 2008

Pasja

Dziś opowiem Wam o pasji a raczej o jej braku. Jakie efekty może przynieść taki niedostatek i jak to było i jest z moim jej poszukiwaniem.

Kilka lat pracy w agencji reklamowej było dla mnie czasem spędzonym w sympatycznej atmosferze. Dni upływały jeden za drugim na zmaganiach z codziennymi problemami aż do ostatniego dnia każdego miesiąca, do tego szczęśliwego dnia, w którym odbierałem zapłatę za swoje zaangażowanie. Wtedy wszystko zaczynało się od nowa i płynęło swoim rytmem aż do kolejnej wypłaty. Innymi punktami odniesienia były święta i wakacje, do których należało wytrzymać i na które czekałem, jak na zbawienie. Jednak w pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, gdzie będę za 5, 10, 20 lat. Co przyjdzie mi z tego, że spędzę za tym samym biurkiem kolejny rok, dwa? Czy lepszy samochód służbowy, który może się trafi, jeśli zasłużę się pracą, to szczyt moich marzeń? Czy kredyt na mieszkanie spłacany przez kolejne 30 lat to mój cel? I jeszcze jedno, być może najważniejsze. Czy znajdę w sobie tyle pasji i wewnętrznej motywacji, że będę z radością przychodzić tutaj co rano jeszcze jakieś pięć tysięcy razy? Odpowiedź była jasna. Nie będę w stanie. Nie bez zmuszania się do tego i motywowania faktem, że trzeba spłacić kolejną ratę hipoteki. Nie bez przypominania sobie, że nie robię tego dla siebie, tylko dla …czytaj ciąg dalszy …

24. Wrzesień 2008

Wiara w siebie

Opowiem Wam dziś krótko o moim koledze ze szkolnych czasów. Ma na imię Andrzej. W podstawówce podkochiwał się w jednej z dziewczyn z równoległej klasy – Barbarze. Basia była śliczną brunetką o zielonych oczach i piegach na nosie i podobała się nie tylko Andrzejowi. Było to uczucie ukrywane i tylko z daleka chłopak ten wzdychał do swej wybranki. Kiedy przyszedł czas balu pożegnalnego na zakończenie ósmej klasy (za moich czasów szkoła podstawowa trwała osiem lat), Andrzej wpadł na pomysł, żeby zaprosić Basię na tę zabawę. Powiedział mi o swoim pomyśle i pięć sekund później zaczął się z niego wycofywać…

  • Przecież taka fajna dziewczyna może pójść z każdym, dlaczego miała by przyjąć moje zaproszenie? – pytał retorycznie.
  • Jeśli jej to zaproponuję, na pewno mnie wyśmieje. – dodał.
  • Dam sobie spokój i skrócę kolejkę chętnych o jedno miejsce. – skwitował.

Próbowałem namawiać go do zmiany zdania, ale nic z tego nie wychodziło. Andrzejowi brakowało wiary w siebie. Nie potrafił zrobić pierwszego kroku i odważyć się podejść do dziewczyny.

Koniec końców Basia przyszła na bal z kolegą ze swojej klasy. Miał słabsze oceny niż Jędruś i nie był tak dobry w sporcie. Wg moich koleżanek nie był też tak przystojny jak cichy wielbiciel, a jednak to jemu udało się zaprosić na zabawę najładniejszą dziewczynę w szkole. Andrzej przez większość czasu podpierał ściany, ponieważ przyszedł na bal sam.

Dziś jestem prawie pewien, …czytaj ciąg dalszy …

23. Wrzesień 2008

Moje Porsche

Wczoraj wprowadziłem Was w temat i nakreśliłem dość ogólnie, jakie korzyści możecie odnieść z „zaangażowania się” w ten blog. Piszę „zaangażowania się”, bo liczę, że zrobicie coś więcej niż tylko zostanie czytelnikami. Wierzę, że każdy z Was wcześniej czy później trafi na temat, który będzie dla niego i dzięki któremu pójdzie o krok dalej, potem o jeszcze jeden i wreszcie wyruszy na spotkanie celom, które sobie wyznaczył.

Dziś napiszę, jaki cel ja sobie wyznaczyłem i jak zamierzam go osiągnąć. Najważniejsze, żeby wiedzieć, czego się chce i wzbudzać w sobie żądzę zdobycia tego. Szerzej opowiem o tym któregoś dnia a teraz przechodzę do sedna. Moim marzeniem jest Porsche Cayenne. Chciałbym stać się właścicielem tego samochodu w ciągu najbliższych trzech lat, jednak wcześniej muszę jeszcze kupić mieszkanie (za gotówkę), aby zapewnić dach nad głową swojej rodzinie. Poprawka. Za trzy lata będę miał taki pojazd. Już widzę, jak wyjeżdżam z salonu nowiutkim, lśniącym Porsche. Jest to motor napędowy moich działań i to dzięki temu celowi mam siły codziennie wstawać i ciężko pracować. Mam siły, ponieważ …czytaj ciąg dalszy …

22. Wrzesień 2008

Witaj świecie!

Czy macie dużo marzeń? Jak często marzycie? O czym marzycie? O wakacjach na cudownej wyspie? O miłości swego życia? O wspaniałym samochodzie? O spełnieniu zawodowym?

Trafiliście właśnie do miejsca, w którym Wasze marzenia będą mogły się urzeczywistnić. Nie dam Wam ryby, ale dam Wam wędkę, dzięki której złowicie swoją złotą rybkę. Nie bierzcie mnie jednak za altruistę, który chciałby, aby Wasze życzenia się spełniły i oczekiwał, że w podziękowaniu przyślecie maila. Podzielę się z Wami moją wiedzą tym, co wiem i tym, czego się nauczę, tak przy okazji. Przy okazji spełniania mojego własnego marzenia. Liczę na to, że, docierając do celu, będę mógł liczyć na Wasze opinie i uwagi i jednocześnie uczyć się i dowiadywać nowych rzeczy. Niektóre z tematów, które poruszę, są mi dobrze znane. Na inne trafiłem jakiś czas temu, ale dopiero teraz będę miał czas przyjrzeć się im i przetestować. Jeszcze inne pewnie pojawią się w trakcie podróży ku marzeniom.

Czego możecie oczekiwać po lekturze tego bloga? Przede wszystkim tego, że poznacie bardzo różne sposoby na spełnienie Waszych własnych życzeń. Główny nacisk położę na te materialne, które wymagają jakiegoś nakładu finansowego. Krótko mówiąc, pokażę Wam, jak zarabiać pieniądze. Ale to zarabianie wiązać się będzie z otwieraniem umysłu, poszerzaniem horyzontów, pracą nad sobą samym. Uważam więc, że coś dla siebie znajdzie tu każdy, kto ma w życiu jakiś cel, lub chciałby ten cel określić, sprecyzować i później dążyć do jego osiągnięcia.

Czego oczekiwać nie powinniście? Na pewno tego, że zapytam o numer Waszego konta i następnego dnia przeleję pieniądze. Nie podam też numeru swojego konta i nie poproszę o wpłaty. Tym właśnie różnić będzie się ten serwis od stron typu „zbieram na wycieczkę i za wpłaconą złotówkę przyślę Wam pocztówkę”. Nic z tych rzeczy. Wprawdzie takie pomysły mają swój urok i jeśli są odpowiednio pomyślane i dopracowane, popieram a nawet myślę, że wskażę Wam takie przykłady chociażby jako analizę przypadku, ale na tym blogu poznacie sposoby na zadbanie o finansową niezależność i osiągnięcie sukcesu.

Jutro opiszę Wam moje marzenie i przedstawię krótki plan prowadzący do spełnienia go. Jeśli zależy Wam na osiągnięciu w życiu czegoś więcej niż inni, jeśli chcecie choć trochę oderwać się od szarej rzeczywistości, przyłączcie się do mnie i zacznijcie spełniać swoje marzenia.

Przemek