17. Październik 2008

Jak zarobić na swojej stronie www, czyli o programach partnerskich.

Pisałem niedawno o dochodzie pasywnym, jednak było to ujęcie bardzo ogólne. Czas przejść do konkretów, bo każdy dzień przybliża mnie do wyznaczonej daty a i pewnie Wy chcielibyście poznać sposoby na zarobek. Rozpoczynam więc cykl artykułów poświęconych programom partnerskim, które są jednym z częściej wykorzystywanych źródeł dochodu pasywnego w internecie.

Z udziału w jednym programie partnerskim fortuny raczej nie pozyskacie, ale z połączenia kilku ofert przy dobrych wiatrach kilka tysięcy złotych miesięcznie może się uzbierać. Zacznijmy jednak od początku. Czym jest program partnerski? Jest to forma współpracy pomiędzy sprzedającym jakiś produkt lub usługę a partnerem, który pełni rolę polecającego.

Przykład. Pan Janek prowadzi wysyłkową sprzedaż zabawek dla dzieci, których jest producentem. Interes idzie średnio, więc nasz przedsiębiorca postanawia wprowadzić program partnerski. Jak to robi, to już inna bajka i teraz się tym zajmować nie będziemy. Tak, czy inaczej, jego program funkcjonuje w sieci i trafiacie na jego stronę. Możecie zarobić, polecając produkty pana Janka. Jeśli ktoś trafi do niego właśnie dzięki Wam i dokona zakupu, otrzymacie z tego tytułu prowizję. To tak w największym skrócie, ponieważ różne PP różnie funkcjonują, ale ta zasada jest chyba niezmienna.

A jak to się ma do dochodu pasywnego? Załóżmy, że macie stronę internetową, na którą zagląda trochę ludzi i ruch cały czas jest. Stworzyliście ją jakiś czas temu i teraz „leży” sobie spokojnie w sieci. Nie dorzucacie już nowych treści, bo temat Wam się wyczerpał, ale codziennie znajdują się osoby nim zainteresowane, które przeglądają zawartość. Jeśli wstawicie tam reklamy zabawek dla dzieci, to każdy zakup poprzez wasz link przyniesie dochód, o który nie zabiegacie, bo swoją pracę już wykonaliście a teraz zbieracie plony.

Pójdźmy dalej w naszych założeniach i przypuśćmy, że Wasza strona funkcjonuje całkiem nieźle, cały czas ją rozbudowujecie i liczba odwiedzających rośnie. Co więcej, jest to …czytaj ciąg dalszy …

16. Październik 2008

Sześć tysięcy miesięcznie.

Tyle zamierzam pozyskać w lipcu 2011 roku. Lipiec, gorący miesiąc, czas wakacji i odpoczynku a ja mam zarobić sześć koła? To chyba wymaga nadludzkiego wysiłku? Nie, nie wymaga :) Postaram się, aby te pieniądze same się zarobiły. Jak już pisałem, potrzebuję 220 tysięcy złotych na samochód i jakieś drugie tyle na mieszkanie. Zaokrąglijmy do 450 tysięcy, które muszę mieć za trzy lata. Teraz średnia miesięczna to już 12,5 tysiąca złotych, ale spokojnie, dam radę.

Zaplanowałem na razie część dochodów, którą chcę pozyskać ze źródeł pasywnych. Wyszło mi, że muszę wypracować 200 złotych każdego miesiąca, aby w określonym czasie mieć trochę ponad 105 tysięcy. Jak to możliwe? Dochód pasywny daje stały przypływ pieniędzy z raz wykonanej pracy. Jeśli więc w jednym miesiącu wykonam pracę za „dwie stówki”, tyle zarobię. Ale jeśli w kolejnym znów wypracuję 200 zł, to po trzydziestu dniach zyskam już czterysta, łącznie z premią za pracę miesiąc wcześniej. Idąc tym tropem, moje dochody pasywne będą wzrastać co 200 zł każdego miesiąca.

Wiem, że na ten moment nie mam jeszcze dużego doświadczenia w zarabianiu w internecie i właściwie do dziś nie zarobiłem jeszcze ani grosza, ale cały czas rozbudowuję MojePorsche.pl, planuję drugi blog o rozwoju osobistym i pracuję nad pierwszym własnym przedsięwzięciem nie opartym na programach partnerskich ani wyświetlaniu reklam. O tym wkrótce, a na razie skupmy się na finansach.

Planuję uzyskać pierwsze pieniądze z działalności blogowej w grudniu i liczę na …czytaj ciąg dalszy …

15. Październik 2008

Ile kosztuje Porsche?

Chcielibyście wiedzieć, ile pieniędzy muszę uzbierać, aby spełnić swoje marzenie o nowiutkim Porsche Cayenne? Już Wam mówię. Około 220 tysięcy PLN. Skąd ta kwota? Po kolei. Ceny tego auta rozpoczynają się od 61 tys. euro i dochodzą do 138 tys. euro za najlepszą wersję. Wszystkie ceny zaokrąglam w górę, żeby na przyszłość nie było niespodzianek, choć i tak muszę brać pod uwagę, że różne czynniki mogą się zmienić. Z drugiej strony mogą się one zmienić na moją korzyść a wtedy będę szczęśliwym posiadaczem jeszcze prędzej. Tak czy owak chcę, aby mój cel był ambitny, ale realny. Nie zdołałem przekonać swojej podświadomości, że w trzy lata zarobię na najdroższy model, mając w perspektywie jeszcze zakup mieszkania, dlatego zdecydowałem się na podstawowy typ Cayenne. Zaokrąglając kurs euro do 3,4 zł kosztuje on w tej chwili 220 tys. PLN bez czterystu złotych.

Sprawa wydaje się prosta. Dzieląc tę kwotę na 36 otrzymuję wynik ok. 6100 zł miesięcznie. Tyle musiałbym średnio odłożyć co trzydzieści dni, żeby spełnić marzenie. Średnio, bo minął już prawie miesiąc a ja …czytaj ciąg dalszy …

14. Październik 2008

Robert Kiyosaki.

Obiecałem Wam rozszerzyć temat autora książki, która jest podstawową lekturą dla każdego, kto myśli o bogactwie i nie tylko. Posłużę się biografią z Wikipedii.

„Robert Toru Kiyosaki (ur. 8 kwietnia 1947), amerykański inwestor, biznesmen, autor poczytnych książek z dziedziny finansów.

Urodził się i wychował na Hawajach, uczęszczał do Amerykańskiej Akademii Morskiej i służył w oddziałach marines jako pilot śmigłowca podczas wojny wietnamskiej. Po opuszczeniu oddziałów marines pracował jako sprzedawca kopiarek dla firmy Xerox, zanim rozpoczął karierę jako inwestor i nauczyciel.

Kiyosaki jest najlepiej znany jako autor książek o inwestowaniu pieniędzy. Jego pierwszy bestseler nosił tytuł ‘Bogaty Ojciec, Biedny Ojciec’ i był próbą zmiany nastawienia przeciętnego pracownika. Kiyosaki mówi o swoim “biednym ojcu”, który pomimo iż był kierownikiem Stanowego Wydziału Edukacji na Hawajach, posiadał niewielką “wartość rynkową”. Kiyosaki pisze również o “bogatym ojcu”, którym dla niego był ojciec przyjaciela, który stał się bardzo zasobny poprzez inwestycje swoich niewielkich zarobków w przynoszące dochody przedsięwzięcia, stając się ostatecznie bardzo bogatym człowiekiem.

Kiyosaki używa porównania “bogaty ojciec, biedny ojciec”, aby zilustrować swój pogląd, iż większość ludzi utknęła w …czytaj ciąg dalszy …

13. Październik 2008

Korekta kierunku.

Kilka dni temu trafiłem na interesujący blog traktujący o najbogatszych aktualnie ludziach na świecie i w Polsce. Możecie go znaleźć pod adresem http://www.catchingbillgates.com/. Z jego twórcą, Michałem, wymieniliśmy kilka uwag i dzięki temu dostałem sygnał, że MojePorsche.pl zbacza z kursu, który obrał. Może ‘zbacza’ to zbyt mocne słowo, ale pojawia się zbyt mało treści związanych z samym pomysłem. Nadrabiam więc teraz kwestię informacji a dalej omówię zmiany.

Zadaniem mojego bloga jest informowanie Was o przebiegu mojego planu, jakim jest zdobycie samochodu moich marzeń – Porsche Cayenne, w trzy lata. Blog ma przedstawiać moje postępy i kolejne kroki w drodze do sukcesu oraz stanowić miejsce mojego kontaktu z Wami. Liczę na Wasze wsparcie, na informację zwrotną i rzetelne oceny moich działań i samych tekstów. Ze swojej strony natomiast dam Wam to, co siedzi w mojej głowie i co się w niej pojawi przez następne miesiące, lata a związane jest z zarabianiem. Część pomysłów będę opisywał na bieżąco, niektóre przedstawię Wam z teorii bądź przedstawię punkt widzenia praktyków, którzy je stosują, ponieważ nie wszystkie metody zarobku będę wdrażał w życie. Jeszcze inne teksty stanowić będą studium przypadku i spojrzenie z perspektywy czasu na zadania, które zrealizowałem, a których, ze względu na ich charakter, nie mogę ujawnić zbyt wcześnie.

Wierzę, że każdy, kto chciałby zacząć zarabiać w internecie, znajdzie na tych stronach coś dla siebie, ponieważ w głównej mierze to właśnie pieniędzmi, które leżą w sieci, będę się zajmował. Również doświadczeni w tym biznesie będą mogli znaleźć coś, co da im inne spojrzenie i pozwoli lepiej ocenić sytuację.

A czym MojePorsche.pl będzie się wyróżniać na tle setek, jeśli nie tysięcy stron o zarabianiu w internecie? Przede wszystkim będzie …czytaj ciąg dalszy …

10. Październik 2008

Czym jest dochód pasywny.

Obiecałem, że wyjaśnię Wam pojęcie dochodu pasywnego. Zobaczmy więc najpierw, co na ten temat mówi Wikipedia.

„Dochód pasywny – pojęcie mało popularne w Polsce. Oznacza okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy.

Osiągnięcie dochodu pasywnego wymaga jednakże sporo uwagi, pracy oraz wiedzy.

Dochód pasywny można porównać z emeryturą oraz innymi świadczeniami wypłacanymi przez państwo lub jego instytucje, choć jego osiągniecie możliwe jest znacznie wcześniej.

Dochód pasywny otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi ciągłe zyski.”

Czy jest to nadal pojęcie w Polsce mało popularne? Przyznam szczerze, że nie wiem. Coraz więcej moich znajomych interesuje się budowaniem dochodu pasywnego, jednak nie robiłem żadnych badań w tym temacie.

„Oznacza okresowy (np. comiesięczny) dochód bez stałego angażowania własnej pracy. [...] otrzymywany jest wtedy, gdy raz wykonana praca (akcja, działanie) przynosi ciągłe zyski.” Czy trzeba to tłumaczyć? Lepiej posłużę się od razu przykładem. Wyobraźcie sobie, że wygraliście sporą kwotę w totolotku i zdeponowaliście ją na oprocentowanym koncie. Co miesiąc naliczane są odsetki, dzięki którym możecie się utrzymać nie podejmując żadnej pracy. Jeśli pominiemy inflację, to jest to faktycznie dochód bez angażowania się. Jednak …czytaj ciąg dalszy …

09. Październik 2008

Czy jesteście zabezpieczeni finansowo?

Wielu ludzi zatrudnionych na etacie strasznie narzeka na swój los. Brak podwyżek, poranne wstawanie, „trudny” przełożony. Do tego urlopu w roku tak niewiele no i pracy zawsze strasznie dużo. Ale jeśli zapytacie takiego marudę, dlaczego nadal tam pracuje, najczęściej ułyszycie, że to jednak jest pewność finansowa i stabilne zatrudnienie. Umowa na czas nieokreślony albo przynajmniej kilkuletnia daje poczucie bezpieczeństwa. Poza tym, jak by nie było, wypłata na koniec miesiąca się należy i jest za co się utrzymać do pierwszego. I tu pojawia się wątpliwość. Czy faktycznie mówimy o stabilności i poczuciu bezpieczeństwa, skoro żyjemy z miesiąca na miesiąc? A gdyby coś się wydarzyło i np. firma zmieniła właściciela, który dokona cięć budżetowych i personalnych, co najzwyczajniej w świecie oznacza zwolnienia? Gdyby tak się zdarzyło i to właśnie pytaną osobę by to dotknęło, to co wtedy? Co zrobi, jeżeli nie znajdzie zatrudnienia przez kolejny miesiąc, dwa? Czy to jest bezpieczeństwo finansowe?

Wiem, co powiecie. ‘Życie to nie bajka i nic nie poradzę na to, że nie płacą mi więcej. Nie jestem w stanie odłożyć pieniędzy na czarną godzinę, bo i na zwyczajne wydatki nie zawsze starcza do kolejnej wypłaty’. Doskonale to rozumiem. Sam często byłem w takiej sytuacji i jakoś niewiele próbowałem zmienić. Do czasu. Kiedy uświadomiłem sobie, że zasługuję na dużo więcej od życia (tak samo, jak każdy z Was) i postanowiłem, że spełnię swoje marzenia i zadbam o przyszłość mojej rodziny, wiedziałem, że muszę …czytaj ciąg dalszy …

« Wcześniejsze wpisy   Późniejsze wpisy