12. Luty 2009

Toastmasters

Chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć o miejscu i o czasie, w których spędzam radosne chwile. O ludziach, których niesamowity optymizm i wyjątkowość są tak zaraźliwe, że nie mogę się do nich nie uśmiechać. To wszystko składa się na ogromną dawkę motywacji do dalszego pogłębiania wiedzy i poszerzania swoich umiejętności.

Miejsce to sala jednej z uczelni w Poznaniu. Czas to środa wieczór. Wspaniali ludzie, to członkowie klubu Toastmasters, jednego z dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy takich klubów na świecie.

Czym jest Tostmasters? To organizacja non profit, której celem jest przygotowywanie swoich członków do tego, aby potrafili się lepiej wysławiać, opanowywali tremę podczas wystąpień publicznych, stali się doskonałymi organizatorami i zawsze potrafili szybko zareagować na daną sytuację. Trochę ponad dwadzieścia osób spotyka się co tydzień, całkowicie dobrowolnie i wypowiada się na forum grupy, wznosi toasty, wygłasza swoje mowy. Każdy z nas jest jednocześnie uczniem i nauczycielem. Przemawiamy i przyjmujemy uwagi a później sami słuchamy innych i radzimy, co mogą jeszcze poprawić a w czym są naprawdę dobrzy.

Z jednej strony komfort, że możemy stanąć przed grupą ludzi i przełamywać swoje lęki i obawy nie narażając się na śmieszność a z drugiej niesamowita …czytaj ciąg dalszy …

24. Wrzesień 2008

Wiara w siebie

Opowiem Wam dziś krótko o moim koledze ze szkolnych czasów. Ma na imię Andrzej. W podstawówce podkochiwał się w jednej z dziewczyn z równoległej klasy – Barbarze. Basia była śliczną brunetką o zielonych oczach i piegach na nosie i podobała się nie tylko Andrzejowi. Było to uczucie ukrywane i tylko z daleka chłopak ten wzdychał do swej wybranki. Kiedy przyszedł czas balu pożegnalnego na zakończenie ósmej klasy (za moich czasów szkoła podstawowa trwała osiem lat), Andrzej wpadł na pomysł, żeby zaprosić Basię na tę zabawę. Powiedział mi o swoim pomyśle i pięć sekund później zaczął się z niego wycofywać…

  • Przecież taka fajna dziewczyna może pójść z każdym, dlaczego miała by przyjąć moje zaproszenie? – pytał retorycznie.
  • Jeśli jej to zaproponuję, na pewno mnie wyśmieje. – dodał.
  • Dam sobie spokój i skrócę kolejkę chętnych o jedno miejsce. – skwitował.

Próbowałem namawiać go do zmiany zdania, ale nic z tego nie wychodziło. Andrzejowi brakowało wiary w siebie. Nie potrafił zrobić pierwszego kroku i odważyć się podejść do dziewczyny.

Koniec końców Basia przyszła na bal z kolegą ze swojej klasy. Miał słabsze oceny niż Jędruś i nie był tak dobry w sporcie. Wg moich koleżanek nie był też tak przystojny jak cichy wielbiciel, a jednak to jemu udało się zaprosić na zabawę najładniejszą dziewczynę w szkole. Andrzej przez większość czasu podpierał ściany, ponieważ przyszedł na bal sam.

Dziś jestem prawie pewien, …czytaj ciąg dalszy …